Płynę rzeką bólu
Płynę łodzią strachu
Płynę z wiosłem niepewności
Płynę w nieznane odległości
Włóczę się zniszczony
Kręcę się znużony
Podążam zmiażdżony
Umieram złożony
Siedzę jak pustelnik...
Rozsadza mnie złość
Leżę jak włóczykij...
Zamartwia mnie los
Zabrano mi to
Co zdobyłem sam
Odebrano mi to
O co walczyłem sam
W kotle czarownic
Płonie ogień tęsknoty
Pulsuje woda ślepoty
Rozpuszcza kwas gorączki
„Głupcze. Myślałeś że jestem ci pisana?
Żyj w bólu.
Bo wyobraźnia ci nie podpowiedziała”
Tak kiedyś pisałem
Lecz podejrzewać
Nigdy nie miałem
Że tym czym pisałem
Tym też się stałem...
Przy takiej perspektywie lepiej zacząć pisać o czymś dobrym. Po co samemu na siebie nieszczęście sprowadzać? ;)
OdpowiedzUsuń