Są takie dni
Iż po nocy nie wstaje dzień
A kolory utraci
Każdy, każda, każde
To co wszem znamy
Miłujemy, radością spawamy
Co moc dodaje, co natura nam oddaje
zniknie, rozwieje się jak sen stary...
Jak deszcz płynie szarym porankiem
Tak jak gdy struna w gitarze fałszywie brzmi
I gdy, smutne w nocy, niebo, tragedią śpi
I grzmi
Tak wołam głośno bezgłośnie
Gorąco bijącym mym sercem
Bo Mrok mnie spożywa, co dzień naprędce
I niezwłocznie...
Nadchodzi już czas
Że zajdzie ten dzień
I Mrok zasłoni wnet weń
Radości życia, jak piła co kroi drzewa pień
Na długo...
To koniec?
Nie, to jesień