W
piekielnym okręgu,
ognisty
mrok zamyka się
Dantego
przepowiednie przez krąg mkną,
jak
złowieszczy szept.
Kolejny
ruch.
Kolejny
cios.
Na
szachownicy życia hetman,
jak
sęp,
pikuje
w mą twarz.
Celuje
w los.
Jak
strzał w noc.
Szabrownik
kradnie co wieczór,
bezbrzeżne
łzy zwinne jak kocur.
A
ja tylko stoję.
Bezradny.
Bez
celu.
Bez
tchu.
I
bez życia.
Ponury.
Smutny.
Opluty.
Wykpiony.
Wykluczony.
Zabity
i pogrzebany.
I
co?
Zabawnie
wam, prawda?