„Pośród ogrodu siedzi ta królewska para”
Pośród gęstwiny
Stoję ja
Naprzeciw mnie
Stoi posąg biały
Posąg myśliciela
Spogląda szklanymi oczami
W głąb mego umysłu
Z lekkim uśmiechem
Ironii pełnym
Na wschód spoglądam
Przeważa na tle zieleni
Ta czarna postać
Ogląda mój bezruch
Oczami moimi krwawymi jak mak
Dzieży czerwieni pełen kielich
I ognia pełną kulę
Odwracam głowę na lewo
A tamże czarno odziany starzec
Blady jak Księżyc w pełni
Bez oczu i z jadu śladami
Lustro przytrzymuje
Spoglądając w nie bez wyrazu
Jak skazaniec ostatniego razu
Nie mogę już wytrzymać tych tortur
Lecz o to od strony Antarktydy
Dźwięki dzwonów
To demony straszliwe
To Czarna Postać
To ktoś ten mroczny w płaszczu
Jakby z węgla uszytym
Pośród ogrodu stoję ja
Pośród labiryntu stoję ja
Pośród 4 istot z mroku stoję ja
Pośród życia stoję ja
Spoglądam na swoje ciało
Ja biegnę
Lecz w miejscu
Jak maszyna zaklęta
Wtem hałas tłuczonego szkła
Nie... To postacie krzyczą
Jedno przez drugie
Jak pisklęta wygłodniałe
„W labiryncie
Na kartce wyrytym
Podążaj zawsze w prawo
W labiryncie
W kamieniu wyrytym
Podążaj zawsze w prawo
W labiryncie
W sercu, umyśle i zmysłach wyrytym
Postępuj zawsze prawo...”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz