niedziela, 20 listopada 2011

Sztuka w Teatrze Życia

W teatrze szerokim jak nieskończoność
W budynku mrocznym
W budowli czarnej
W fortecy białej

Zająłem miejsce
Przy pustej scenie
Wśród widzów
Których nie ma

Przesiaduje samotnie
Odseparowany od głębi
Ludzkich złości
Gniewu, zemsty i zazdrości

Rozlega się huk
Jak z nieba gromu
Czas umierać?
Nie... to tylko sen


Przymarzył mi się korytarz blady
Pełen bladych
Trupich kreatur
Idących wzdłuż mnie

Każde to
Powtarza wciąż
Chodź z nami chodź
Tu prawdę masz”

Nie słucham
Sunę frontem
Korytarz nie skończy się
Co dalej?

Wchodzę do teatru
Cóżem pierwej wspomniał
Tam siedzi
Ja

Spoglądam sobie w oczy
Oczy nie widzą
Jak trupa serce
Zimne

Na scenie mroczny chór
Który powtarza
Słowa znamienne
Jak modlitwy

I choćbyś
Murem się zatoczył
Tam samotność Cię wykończy
Nie spełna się separować
Lepiej życiem radować
Nie szantażuj tych co kochasz
Niszcz tych co trują
Odejdź i potomkom przekaż
Coś słyszał
Niech pełnią kazania słowa!”

Powstawszy do żywych
W teatrze wielkim
Opuszczonym
Jak boja na oceanu otchłani

Udałem się
Do ludzi
By żyć
I zgnić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz