poniedziałek, 5 grudnia 2011

Za oknem widok... (wiersz z serii "Nieczarne wiersze")

Gromadnie szumią, jak papieru kartki
Pod błękitu ciemnością

Gromadnie stoją, jak pustynne kwiaty
Pod czerni jasnością

Gromadnie milczą, jak spokojne fale
Pod promieniami żółci

Spoglądam na te facjaty, znaczony śladami nieba
Podnoszę głowę – pada, pada... pogoda się gniewa

niedziela, 27 listopada 2011

Zło Domu Tysiąca Demonów (wiersz z serii "Filozofia w poezji")

Czarny Kruk 
Przemienił ten świat
Czarny Duch 
Przemienił ten dom
Czarny Klucz
Otworzył te drzwi
Czarny Krzyk
Tego zabił co żył

Nie potrzebna już litość
Czarny Liść
Obkrył
Czarne Wrota
Do piekieł
Do dna ludzkości
Do sił nieznanych
Do życia wiernych poddanych

Nie skoro
Do grona
Przystawać
Skoro to grono
Nie myśli odstawać

Rzeczywistość to wielka trwoga
To także ważne dla wielkiego boga
Co świat zwojował
Zwijami obwiązał
Świat omamił
Mózgi poplamił
Zabił co wolne
Stworzył bezwolne

W Domu Tysiąca Demonów
Czarna Plama
Redaguje
Głupców słowa
Czarna Mowa
Czarne Słowa
Czarna Moc
Czarny Stos

Czerni nie koniec już
Czerń spowija umysły wasze
Niszczy co piękne i co nasze
I znak prostopadły plugawi
Ciałem które nie krwawi
Ciałem kłamstwa
I obłudy
I pogardy dla ludzkiej zguby

Dla dobrodziejstwa mocy
Niech żyje wolność ludzkiej woli
Niech żyje wolność
Od kłamstw i powodzi
Powodzi terroru i strachu
Żyjmy dalej
Zabijmy to Zło
Spalmy ten
Kłamcy Dom

I dajmy żyć przyrodzie
Aby z nami była w zgodzie
Dajmy na przekór tym kłamcom
Życie, Wolność, Równość, Honor
Braterstwo krwi ludzkich postaci
I sojusz ludzi
W mądrość bogatych...

niedziela, 20 listopada 2011

Sztuka w Teatrze Życia

W teatrze szerokim jak nieskończoność
W budynku mrocznym
W budowli czarnej
W fortecy białej

Zająłem miejsce
Przy pustej scenie
Wśród widzów
Których nie ma

Przesiaduje samotnie
Odseparowany od głębi
Ludzkich złości
Gniewu, zemsty i zazdrości

Rozlega się huk
Jak z nieba gromu
Czas umierać?
Nie... to tylko sen


Przymarzył mi się korytarz blady
Pełen bladych
Trupich kreatur
Idących wzdłuż mnie

Każde to
Powtarza wciąż
Chodź z nami chodź
Tu prawdę masz”

Nie słucham
Sunę frontem
Korytarz nie skończy się
Co dalej?

Wchodzę do teatru
Cóżem pierwej wspomniał
Tam siedzi
Ja

Spoglądam sobie w oczy
Oczy nie widzą
Jak trupa serce
Zimne

Na scenie mroczny chór
Który powtarza
Słowa znamienne
Jak modlitwy

I choćbyś
Murem się zatoczył
Tam samotność Cię wykończy
Nie spełna się separować
Lepiej życiem radować
Nie szantażuj tych co kochasz
Niszcz tych co trują
Odejdź i potomkom przekaż
Coś słyszał
Niech pełnią kazania słowa!”

Powstawszy do żywych
W teatrze wielkim
Opuszczonym
Jak boja na oceanu otchłani

Udałem się
Do ludzi
By żyć
I zgnić...

piątek, 11 listopada 2011

Podążaj zawsze w prawo...

Pośród ogrodu siedzi ta królewska para”
Pośród gęstwiny
Stoję ja

Naprzeciw mnie
Stoi posąg biały
Posąg myśliciela
Spogląda szklanymi oczami
W głąb mego umysłu
Z lekkim uśmiechem
Ironii pełnym

Na wschód spoglądam
Przeważa na tle zieleni
Ta czarna postać
Ogląda mój bezruch
Oczami moimi krwawymi jak mak
Dzieży czerwieni pełen kielich
I ognia pełną kulę

Odwracam głowę na lewo
A tamże czarno odziany starzec
Blady jak Księżyc w pełni
Bez oczu i z jadu śladami
Lustro przytrzymuje
Spoglądając w nie bez wyrazu
Jak skazaniec ostatniego razu

Nie mogę już wytrzymać tych tortur
Lecz o to od strony Antarktydy
Dźwięki dzwonów
To demony straszliwe
To Czarna Postać
To ktoś ten mroczny w płaszczu
Jakby z węgla uszytym

Pośród ogrodu stoję ja
Pośród labiryntu stoję ja
Pośród 4 istot z mroku stoję ja
Pośród życia stoję ja

Spoglądam na swoje ciało
Ja biegnę
Lecz w miejscu
Jak maszyna zaklęta

Wtem hałas tłuczonego szkła
Nie... To postacie krzyczą
Jedno przez drugie
Jak pisklęta wygłodniałe

W labiryncie
Na kartce wyrytym
Podążaj zawsze w prawo
W labiryncie
W kamieniu wyrytym
Podążaj zawsze w prawo
W labiryncie
W sercu, umyśle i zmysłach wyrytym
Postępuj zawsze prawo...”

środa, 9 listopada 2011

Cmentarna Noc

Czarne rymy
Czarne wiersze
Czarne drogi
Czarne rogi

Czarny grób
Czarny dół
Czarna płachta
Czarny trup

Czarny dzień
Czarna noc
Czarne drzewa
Czarny stos

Czarna postać
Czarny król
Czarny rycerz
Czarny ból

Basowy pomruk grzmotów
przelewa się przez cmentarny las

Ponure twarze grabarzy są
chowających ludzi stos

Jak bębnów wojny wrzask
Tak głośna jest tu cisza

Wtem na raz zabije dzwon
Mroczną ucztę czas zacząć

Mroku demony już kroczą śmiało
By spożyć to co z głupich ludzi zostało

Grabarzy to dziwić nie musi
Robią swoje od lat

Jak ród ludzi jest mrówką na tej Ziemi
Tak długo oni pracy przerywać nie będą

Po czym Czarna Postać
Po cichu odzywa się

Nie ma tej mądrości za wami
Nie będzie przed wami.

Nie skończycie walczyć
I nie skończycie umierać

Nie istnieje na tym świecie takie coś
Jak pokój, dobro i miłość”

niedziela, 30 października 2011

Oczy pękają...

W kamiennej przestrzeni pustej jak dzwon
Kamiennej kamienicy szarej jak mysz samotna
W opuszczonej dzielnicy jak człowiek wykpiony
Pali się światło

Ciemne mieszkanie to jest
Czarne jak bez
Lecz tylko w jednym
Pokoju czarnym pali się na wzór światła

Deszcz pada mocno i długo
Ja podążam tam
Gdzie światło jest mocne
Gdzie jest ktoś

Przekraczam próg czarny z kamienia
Przekraczam jak piekieł wrota
Z chłodną ciekawością
Lub skupieniem lękliwym

Spoglądam w swoje odbicie
To lustro w czarnej ramie
Spoglądam na mroczną postać
Płaszcz chroni tożsamość

Mętne światło
Nikłe tutaj, z okolicy jak latarnia
Oświetla postać na krześle przed lustrem siedzi wpatrzona
W odmęty lustra jak urzeczona

Podchodzę ostrożnie
Ale ów ktoś nie czyni miecza wobec mnie
Jak blisko potrzeba
Zastaje za jego płaszcza plecami


Ściągam mu kaptur by oblicze ujrzeć
Widzę młodzieńca pięknego
Przystojni pełnego
Artyzmu jak z rzeźby nabytego

Wtem jego oczy pękają
A twarz blednie niczym u trupa
A włosy wypadają jak igły sosnowe
I pochyla twarz sączoną jadem

Jad płynie po twarzy starca
Jak łzy po twarzy dziecka
Spoglądam w lustra odbicie
Widzę skazańca

Nie zostawiaj po sobie czarnego morza zemsty
I płonących chmur nienawiści
Bo życie w takim stanie
przedwcześnie Cie zniszczy”
Tak powiedział...

piątek, 14 października 2011

Cienka Czerwona Linia

Pośród mrocznego pokoju
W głębi mrocznego holu
Przez korytarz jak tunel długi
Płynie czerwona linia

Wśród wrzasków potworów
Piekielnych soborów
Ciemności rytuałów
Płynie cienka czerwona lina

Wzdłuż czarnego stołu
W poprzek czarnej ściany
W świetle bladego Księżyca
Płynie cienka, od krwi czerwona linia

Kroczę jej śladem
Krwistą smugą
Podążam przed siebie
Pokonuje stopnie kolejne

Wtem ślad skręca
Spod drzwi się przelewa
Spoglądam na drzwi
Czy mi się to śni?

Otwieram wrota ciężkie
Spoglądam na pomieszczenia szczegóły
Dech zapiera widok
To wszelkie łamie reguły

Przed oczyma mymi
Ukazuje się audytorium mroczne
I postać pośrodku
Bez twarzy


Podchodzę powoli
W światła krąg
Spoglądam za tropem
Cienkiej czerwonej linii

O to postać mroczna
Okryta od stóp do głów materiałem
czarniejszym niż noc
I tylko oczy czerwone
spoglądają beznamiętnie w moje

Ów postać
W lewej ręce kielich, z którego początek bierze
cienka linia czerwona
W prawej zaś dłoni, dzierży płonącą kulę

Zaś twarz tego stwora
Znajoma się wydaje
Spoglądam w lustro na ścianie
To moja!

Sobowtór mój
Zatrzymuje wzrok na mnie
czerwonymi ślepiami
I powoli rzecze:

Uważnie mnie posłuchaj
Bo raz tylko mówię
To Ziemi jest obraz
Płonącej od gniewu ludzkiego
Zawiści
Nienawiści
A to kielich krwi przelanej
Krwi tych
Co giną
Krwi tych
Co żyją
Krwi tych
Co cierpią”

Patrzę przerażony
Na zła artefakty
Podnoszę mój wzrok
I widzę smutną twarz moją
Oraną płaczu 
krwistymi cienkimi liniami...


niedziela, 25 września 2011

Galeria Figur Gipsowych

Gipsowe profile 

Szklane oczy 

Betonowe twarze

Nieznane oblicza

Ponure pozy


Ustawione w sali ciemnej i czarnej

Ich mową milczenie jest

Nie mówią

Nie płaczą

Nie czują


Stoję pośrodku

Jak samotna boja na morzu

i spoglądam na te same gipsowe oblicza

Galeria Figur Gipsowych


 Nie kończy się

Nie zaczyna się

Nie jest szeroka

Nie jest długa

Jest bez końca


Stoję pośrodku

Pustego wszechświata

Tak samo białego

Jak czarnego...


czwartek, 15 września 2011

Och Afrodyto...(ad. 11 IX 2011 r./wiersz z serii "Nieczarne wiersze")

Na rozterki ludzi
bogowie działają

Bogowie się spierają
Bogowie się kłócą
Bogowie się wspierają
Bogowie się smucą

Losy ludzi
bogowie przeplatają
Losy ludzi
bogowie scalają i splatają

Lecz jedna dumna bogini
co wszystko ogląda z daleka
Swój własny żywot wiedzie
obserwując ludzi
licznych na Ziemi
jak gwiazdy na niebie

Próżno odnaleźć jej imię właściwe
Wszak różnie zwana bywała
Raz Afrodytą ją mieniono
Raz Wenus mitologia mawiała
Dziś ludzie z prosta, „miłością” nazywają

Och Afrodyto!
Dotknęłaś mnie swym palcem bożym
Amor mnie znalazł
Rzuciłaś mnie w miłości morze
Amor mnie strzałą potraktował zaraz

Moc boża skierowała mnie
w ramiona kobiety wspaniałej
kobiety pięknej
kobiety ślicznej
kobiety miłej
kobiety kochanej

O dzięki Ci Amorze!
O dzięki Ci Erato!
I wprzódy dziękuję Ci Afrodyto
żeś pozwoliła
by taka czci godna niewiasta
posiadła me serce...

środa, 3 sierpnia 2011

Poszukuje... (2. rocznica, ad. 3 VIII 2009r.)

Wieczoru falami, poranka maźnięciami,
w letniej żaluzji podmuchu, w rzęstym prysznicu z kłębi
W samotni szeluściści, w tłumach głębi

Poszukuje,

poszukuje

poszukuje...

Poszukuje światła cieni...poszukuje tej nadziei!
Poszukuje w swej pamięci...róży wspomnień i ciepła promieni
Lecz cóżem znalazł?

Potworną dziurę i winy miecz...

Co robić?
Usiąść i rozmazać się?
Uciec jak najdalej w stronę światła
by nie czuć swądu wypalonej dziury?

Nie...

Wezmę z czasem miecz
Ciosać zacznę mocą stanowienia
Zasypie tą otchłań gruzem
I cóż żesz nieraz zranię swe oblicze dotkliwie?
To nic
Rade dam...
bo jeszcze raz chce ujrzeć

Promienny uśmiech...
Twe światło nadziei...

wtorek, 28 czerwca 2011

Białoszary papier



Papierowi ludzie dokoła mnie


Szaroczarny papier plącze się


Szare budynki z papieru stoją


Szara z czarną barwa się zlewają




Silny odór masy


masy kleju i śmiecia


czuć czuje


dotknąć dotknę


zniszczyć nie mam siły...

sobota, 18 czerwca 2011

W białym pokoju o czarnych ścianach...

w białym pokoju o czarnych ścianach
siedzi leżąc na stojąco sobie człowieczek
dłubie coś w kącie pokoju
siedzi ubrany w zdjętą piżamę
leży ubrany w garnitur

ssie palce jak dziecko stare
rzuca spojrzenia na drewniane pale
liże wargi białe jak trawa
hula po sali wielkiej jak klatka
siedzi na boso w trepach do tańca
z obcasem na płaskiej podeszwie

fruwają nad nim ptaszki czerwone
zielone
białe
kolorowe
łapie je w siatkę
sprzedaje je ścianie
ta wszystko bierze
ta nigdy nie kłamie

ona dobrą ścianą jest
rozumie go i nigdy mu nie przerywa
nie sączy się w żalu że takie to dziwne
Tiry też tu jeżdżą zielone
jak księżyc czy słońce

ten człowiek tańczy w deszczu
w deszczu spadających tarcz
greckich Rzymian z Egiptu
odwiedza go czasem stara ekipa
Hitler, Cezar i Mendelejew

siedzą i przezroczyste bułki jedzą
wieszają ściereczki
liżą karteczki
wieszają wakacyjne lampeczki
i szyją nićmi granatowe truskaweczki

Ten ktoś
Ten gość
Ta kreatura
Ta postura
Siedzi sobie spokojnie i patrzy
w pokoju róg...

Martwić musi taki widok
Lekarza oddziałowego
Który swe życie poświęca
Dla psychicznie chorego...

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Alfabet

Armia Arabus Antarktyda
Ktoś dziś bóle wciąż przeżywa

Beczka Belka Baranina
Wódka dobra która trzyma

Cholesterol Czołgi Cela
Nie ma przy mnie przyjaciela

Drewno Droga Dramaturgia
Nie ma to jak mała kłótnia

Eko Ekol Erotyka
Skoki na bok – to miłosna polityka

Farsa Frajer Ferajna
Bagatela! Dołóż mu tam trochę łajna!

Groźba Groby Granatniki
Grubi, brzydcy i ułomni... to margines
w świecie szkolnym

Hasło Hymny Halabarda
O slang gadka jest oparta

IRA Iran Iguana
Młodzież nie zna Tolka Banana

Jagnie Jarać Jeruzalem
Marudzenie nazwiesz żalem

Kolec Klata Kaloryfer
Od słabego forsę zapożyczę

Louis Lalka Lotaryngia
Po co komu to wyliczam?

Młody Makro Motorynka
Tego wiesza połowinka

Nara Narwik Negocjacje
Wyładować chcę frustracje

Odpust Orka Okolice
Podnieś panno smutne lice

Para Piksel Paradować
Dawaj kasę zamiast protestować

Rusza Raban Rozliczenie
Nie ma czasu na zębów suszenie

Stykam Siła Salutować
Ja swych myśli nie myślę chować

Tamiza Tutaj Tam
Teraz czytaj – jeśliś nie jest zwykły cham

Ural Uraz Ukraina
Toś że głupi to nie twoja wina

Wykaz Walka Wieczorynka
To mentalności ludzkiej winka

X X X
To życia twój prefiks

Y Y Y
Tak właśnie robisz ty

Bo...  

Zazdrość Zdrada Zakłamanie
Wyjdź do ludzi
A na pewno
Coś przykrego
Już nie długo
Ci się stanie!

czwartek, 14 kwietnia 2011

Fotografie

Przeglądam fotografie stare:
czarne
białe
brązowe
kolorowe
prześwietlone
wykrzywione
śmieszne
dumne
smutne
i wesołe

I tak myśleniu się poddaje
Czy wszystko co wtedy było - prawdą pozostaje

Czy życie co zamarło w ramach papieru
Nie jest tylko sztucznym pomysłem
Stworzonym bez celu...

niedziela, 10 kwietnia 2011

Nie czarny dziś wiersz (wiersz z serii "Nieczarne wiersze")

Pisze do ciebie

Raz pierwej

Muzo Miłości

Co do pory tej

Omijałaś mnie



Długo trwłem i trwam

W samotnosci tej

Nie wiem co począć już

Co zacząć co skończyć

Co ruszyć,

Z czym stanąć



Nie widze już dna

Ciemności mej

Z poezji mej czarnej

No śmiej się, losie, śmiej!



Miłości mi brak!

Potrzeba mi uczucia głębi

Potrzeba mi jej



Jestem tak samo jak byłem zawsze

Samotny i nie zrozumiany



Słysze ponure głosy:

Zrób coś z tym

Zmień się

Nie możesz tkwić

W przeszłości

Głebokiej otchłani



Dziękuję,

Poszukam gdzie indziej

Rad nieco mądrzejszych

Od tych…



Utworem tym wyrażam swój żal głęboki

Oddaje upust emocjom głębokim

I próbuje zgasić żar bólów głębokich



Może i jestem

Słabeusz na słabeusze

Może i zarozumiałym

Pysznym

Wulgarnym

Nie miłym i chamskim

Ale to nie mój charakter

To natura sprawia mi katusze



„Co to jest? Co to za słowa?

O czymże ty pleciesz? Co to za mowa?”



To chyba brak miłości

To zazdrość

Brak ciepłego słowa

Sprawiają że

Ja taki przykry

Staję się



Przepraszam was wszystkich

Za to co zrobiłem

Za to co rzekłem

Że narzekałem i marudziłem



Nie mogę już wytrzymać tego Muzo Miłości!

Błagam Cię pomóż mi w mej boleści! 

Błagam!

Proszę…

Na kolanach…

I na podłodze…



Daj mi miłości czas 

Choć ten jeden raz...

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Z dedykacją dla ludzkości

Jest taki jeden dzień w roku
Dziwny dosyć
Genesis twój

Dostajesz to co chciałeś mieć
Nikt nie wspomni jak drogie to mogło być
Bo jesteś królem tego dnia

Zaspokoiwszy swoje czułe potrzeby
Wesół jesteś
Ze inni u stóp ci leżą

Czujesz że możesz wszystko
I robisz wszystko
bo kto ci zabroni?

Czujesz że jesteś na szczycie
Na szczycie góry
Góry swojej wartości

Czujesz się bezkarnie
Ranisz bezkarnie
A wszyscy się uśmiechają
W bólu...

Dzisiaj jesteś tylko TY
Dzisiaj jesteś KIMŚ
Dla twojego DZISIAJ zatrzymał się świat
Swym nieokiełznanym
marzeniom i pragnieniom
honorowe miejsce w sercu znajdujesz

W tym radosnym uniesieniu
Limit twych kaprysów
Się nie wyczerpuje

Każdy dziś:
Prawi ci słowa SŁODSZE niż świeży miód
By za chwilę zachłysnąć się ich SŁODYCZĄ

Życzenia składa NAJSERDECZNIEJSZE
By za chwilę zielenieć na twarzy
od ich SERDECZNOŚCI

Obdarowuje prezentami najpiękniejszymi
By za chwilę zniknąć
I nad środków stanem łkać

Dzisiaj zdobędziesz cały świat!
Dzisiaj jesteś władcą
I królem życia

Tylko jutro to stracisz
Bo wszyscy zapomną o tobie znów
Bezpowrotnie...

Wiersz współautorstwa Dariusza Szyroczyńskiego i Ani Wrzosek

Morze Samotności

Dryfuje przez bezkresu morza fale
widzę prześliczne jeszcze dno i korale
Lecz piękne tło zasłania mi już
kamienna mgła.

Wpływam głębiej, pod podmuchami
duszącego zła, znajduje podwodne miasto.

Betonowa moc,
staje naprzeciw mej wrażliwości duszy
Rozdyma sztuczny tłok i wszystko suszy.

Lecz szare zamczysko nie puste zastaję
bo larwy, jak tasiemca w ciele,
tak tu kłębią się wściekle.

Przechadzam się, szukam, biegnę, wołam,
za człowieka odznakiem
I cóżem znajduję? Larwy...

Przysiadłem na kamienia obliczu,
marząc by przybył ktoś,
kto czadem betonowej powłoki,
nie zachłysnął się jeszcze

Ja płaczę przyjaciele,
obustronnie płaczę – ze i we – bo nie ma tu,
bo nie ma tam, bo nie ma w tym pustym świecie
człowieka...

Budziwszy się ze snu marnego,
do okiennic biegnę,
z radością na twarzy,
biegnę co sił w stopach... i rzucam się w boleści płaczu
bo za oknem...tło betonowej rozpaczy

Zimno mi w tym świecie....

Zimno się ludzie witają
Zimne pozdrowienia, sobie przesyłają
Na zimnym podłożu złości, kwiaty hodują
Przy zimnie złość, jak w omaku,
taśmowo produkują.

Zimnący oddech, jak kosmiczna para
Z zimnących ust, złe słowo pada
Zimnymi kłamstwami
się w kącie domu głodzimy
Z zimnym wiatrem nieuchronnie,
w zapomnienie wszyscy przechodzimy.

Zmarznięty już jestem,
zamarłem w ruchu
Lód serce przekłuwa,
bo ciepłego powietrza,
już nie czuje podmuchu.

A ktoś mi rzecze: „Co ten głupiec plecie?”
A ja tylko odpowiadam: „Zimno mi w tym świecie...”

Spotkanie

Spotkałem dziś pana, w płaszczu czarnym
Nie wiedziałem, na co mu ta kosa była
Chudy był, jak trup na etosie cmentarnym
Lecz jego słowa, mroczna moc sprawiła
Umarłem...

W negatywie

Świat jest piękny, a zła aura jest na co dzień
Szerzy się miłość, lecz fałszywa
Jest dookoła życiodajna natura, która nie godna jest człowieka
Wolność daje nam rozum i nie poddajemy się jej

Wkroczmy razem, butem ciężkim
Dajmy życie, dla chorób i pasożytów
Niech powieje zew natury, ostatni raz
I na kolanach, odbierzmy złą moc
Podnieśmy nasze zwierzęta do świetlistej tarczy Słońca, zabiwszy je wrzućmy na stos!

W obiektywie

Świat jest piękny, 
Szerzy się miłość,
Jest dookoła życiodajna natura,
Wolność daje nam rozum

Wkroczmy razem,
Dajmy życie,
Niech powieje zew natury,
I na kolanach,
Podnieśmy nasze zwierzęta do świetlistej tarczy Słońca.

A zła aura jest na co dzień
Lecz fałszywa
Która nie godna jest człowieka
I nie poddajemy się jej

Butem ciężkim
Dla chorób i pasożytów
Ostatni raz
Odbierzmy złą moc
Zabiwszy je wrzućmy na stos!