poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Demona Twarz

Ciemny głaz na drogę spadł,
piorun nocny niebo przeszył
a wiatr chmurę szybko ruszył

Gdzie okiem spojrzę tam widzę twarz
Tą twarz co niegdyś oko me cieszyła
a dziś o dreszcze mnie przyprawiła

Czarne jej oczy teraz, gdzie zieleń kiedyś była
Twarz jak mleko biała, perłowej zamiast
A symbole mroczne jej policzki pełnią

Włosy jak liany na wietrze, do ziemi długie
I zęby w rząd jak u rekina
A ciemność ciałem być się zdaje

Przypływa do mnie niczym sterowiec
Powoli, z uśmiechem złym
I milczy. Jak grobowiec.

Szarość ciemnieje, góry znikają
demonów wrzaski zewsząd się rozlegają
Ciemności krąg się zamyka.

Spojrzenie jej zimne
Przeraża mnie
Ona zna słabostki moje

W uśmiechu lekkim
piekielna jej twarz przed moją się objawia
i ustami czarnymi jak węgiel pocałunek mi zadaje

Ból!
Judaszowy pocałunek wypala mi wnętrze
A ona głosem ostrym jak miecz do uszu mi szepcze:

"Głupcze. Myślałeś że jestem ci pisana?
Żyj w bólu.
Bo wyobraźnia ci nie podpowiedziała"

I budzę się od potu mokry
Rozumiem kim widmo jest
I przed czym przestrzec chciała mnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz