Idę drogą ciemną jak cień,
szukam miejsca gdzie schronienie znaleźć mogę
czarny świt zachodzi już za mną
blady dopiero wstaje
Gdy szukam miejsca gdzie spokój znajdę
Czarny cień się zbliża
Nie wiem co to
Nie wiem kto to
Nie wiem co chce
A czego mu brak
Nagle zmienia się
W panterę, bardzo szybką
Z oczami jak księżyc w pełni
Lecz już jest sępem
Leci nade mną
szponami celuje
I znów się zmienia
W piękną kobietę
Bladą jak niebo deszczowe
Z krwią
Śmiało znaczącą jej głowę
I sam Szatan staje w ciemnym blasku
Twarz straszniejsza niż cokolwiek
A jego ręka dzierży czarną książkę
Z moim wyrokiem
I pada promień świetlnego dnia
A Szatan jak mgła się rozpływa
A z nim pantera, sęp i trupia kobieta
A ty zastanawiasz się co się stało
Skąd się wziął ten czarny sen
A odpowiedz prosta jest
Noc jest ciemna, oko słabe
Mózg pracuje, nie ustaje
To co w nocy bierzesz za realia
To Ci figla płata twoja wyobraźnia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz