Nie ma uczucia na które jest lek
Nie ma uczucia którym zwyciężyłem własny ból
Nie mogę dłużej żyć w lęku przed ludźmi
By móc przeżyć swe najgorsze dni
A gdy kra rzeczywistości zmiażdży mój potok słów
A czarna rozpacz zaleje mój głos
A chmura smutku i rozżalenia zawiśnie nade mną
Zrozumiem że jestem zerem
Więc jestem zerem
Niepotrzebnym gadżetem
Dodatkiem do rzeczywistości
W której nie ma dla mnie i dla moich uczuć
choćby krzty miejsca
A gdy Społeczność Ludzi w Maskach
Dotrze do sekretów moich
Rzucą się jak psy na mięso
Jak wilki na owce
Jak sępy na padlinę
By zniszczyć mnie i zgasić jak płonącą pochodnię
Nie ma dla mnie miejsca w rzeczywistości
Nie ma dla mnie miejsca w wyobraźni
Nie ma dla mnie miejsca nigdzie
Ale ktoś kazał mi żyć bym dręczył się na wieki
Odwrócę się od świata
A świat mnie zostawi na pastwę losu
Bym umarł jako nie znany
Jak skazany...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz